Zagrałem na loterii, czyli jak właściwie działa Influencer Marketing?

Zagrałem na loterii, czyli jak właściwie działa Influencer Marketing?

Myślę, że temat jest ciekawy, więc postanowiłem zdradzić kulisy mojej pierwszej transakcji influencer marketingowej.

Ogólna zasada jest taka, że jako firma wybierasz wpływowego specjalistę lub popularnego blogera (albo prościej – lidera opinii). Przeglądasz jego ofertę, lub razem ustalacie zasady współpracy. Najlepsi, albo po prostu najbardziej doświadczeni, wiedzą, czego chcą i mają swoje wytyczne. Najciekawsze jest to, że nie masz pojęcia, czego możesz oczekiwać.

Kolejnym krokiem jest wybór odpowiedniej taktyki. Możesz postawić na jedną bardzo popularną osobę lub współpracować z dziesiątkami, a może nawet tysiącami lokalnych liderów opinii. Najczęściej to specjaliści i osoby, które pozwolą Ci bardzo precyzyjnie dotrzeć do Twojej grupy docelowej. Czy lepiej jest zapłacić jednemu celebrycie 50K czy 100 osobom po 500zł? Jeśli wybierzesz tę drugą drogę, to z pomocą przyjdą platformy do współpracy z blogerami. W Polsce znam dwie takie platformy, czyli reachablogger.pl oraz indahash.com

Czytując ze strony platformy: “Reach a Blog­ger umoż­li­wia ofe­ro­wa­nie bar­dzo efek­tyw­nego i uni­kal­nego pro­duktu jakim jest ‚wpis inspi­ro­wany’. Klient inspi­ruje Blo­gera do napi­sa­nia wpisu, a Blo­ger sam pro­du­kuje treść na swo­jego bloga.”

Przeglądając ofertę portalu Reach a Blogger natrafiłem na Szymona Słowika. Nie znamy się osobiście, to znaczy jesteśmy znajomymi na Facebooku, ale nigdy nie mieliśmy okazji pogadać twarzą w twarz. Dlaczego ta pozycja przykuła moją uwagę? Bo sam czytałem kilka wpisów na jego blogu i szanuję go jako eksperta. Ponadto dziedzina SEO jest w centrum zainteresowania również klientów edrone, więc jeśli chodzi o target czytelników bloga, to również wszystko się zgadza.

I na tym właściwie kończy się to, co przewidywalne. To, co wydarzy się dalej czyli treść artykułu jest kompletną niewiadomą. Nie mam pojęcia, jakie zdanie o edrone może mieć Szymon. Nie wiem czy mnie lubi, nie wiem czy lubi Rahima. Zasada jest taka, że za wpis płacisz ale nie masz wpływu na opinię blogera. To jest właśnie najlepsze i jednocześnie potencjalnie ryzykowne. Rozpoczynając współpracę wpłacasz na konto platformy standardową stawkę blogera. Jeśli jego wpis Ci się nie spodoba, w najlepszym wypadku możesz go poprosić o niepublikowanie tego, co napisał. Ale w sumie nie ma takiej podstawy prawnej, żeby mu tego zabronić. I to jest cała esencja influencer marketingu. Skuteczny influencer, to taki, który ma zaufanie swoich czytelników. Wartościowy wpis to taki, który będzie wiarygodny. Zasada Fair Play działa tak, że czytając, wiesz, że za tekst ktoś zapłacił ale jednocześnie wiesz, że nie zapłacił za opinię. Towarem jest zasięg i tekst. Towarem nie będzie jednak treść. Opinia musi pozostać opinią.

Trochę to trwało, bo blogowanie nie jest core’ową działalnością Szymona. Ale w końcu dostałem info, że mój bloger jest gotowy do działania:

“Powiem tak, generalnie narzędzie znam (z poziomu demo i prelekcji na konferencjach). (…) Co do wydźwięku recenzji – zawsze staram się być obiektywny, ale jednocześnie biorę pod uwagę Wasz interes jako zamawiającego. Dlatego jeśli widzę jakieś słabe aspekty danego narzędzia, to wspominam o nich, ale ich nie eksponuję. (…) Czy taka formuła Wam odpowiada?”

Jak widać, Szymon postawił sprawę jasno: pisanie pod dyktando nie przejdzie 🙂

Po kilku dniach dostałem tekst do “weryfikacji” wraz z propozycją UTEM’ów abyśmy mogli śledzić w GA przejścia do naszej strony oraz ile kont zostanie założonych z tego źródła. Szczerze mówiąc nie bardzo miałem co weryfikować. Mogłem odpowiedzieć “Super”, albo “błagam nie publikuj tego!”. A oto moja odpowiedź:

“@Szymon, szczerze mówiąc jestem zdziwiony (pozytywnie). Przeczytałem całość. Nic dodać nic ująć. Jeśli mogę sobie pozwolić na komentarz, myślałem, że coś Ci się nie spodoba i to wyciągniesz. W takim przypadku też bym nie protestował. Zdziwiło mnie, że tak dogłębnie podszedłeś do tematu. Widzę, że trochę czasu na to poświęciłeś. Nie mamy uwag. Weryfikacja – Done.”

Naprawdę bardzo się zdziwiłem. Bardzo mi się podoba taki influencer marketing. Z dwóch powodów: po pierwsze powstał ciekawy tekst o edrone, po drugie, po wnikliwej analizie dostałem kolejny feedback, że nasze narzędzie nie tylko jest skuteczne ale też jest fajne. Podoba się ludziom, jest doceniane za design, przyjazny interface i nietuzinkowe rozwiązania. Ale o tym możecie już poczytać w tekście na Blogu Szymona Słowika:)

upload

http://www.szymonslowik.pl/edrone-crm-ecommerce/

Michał Blak

view all post

By Daniele Zedda • 18 February

← PREV POST

By Daniele Zedda • 18 February

NEXT POST → 34
Share on